ETIOPIA Kraj 13 miesięcy słońca
RAPORTY Z WYJAZDÓW DO ETIOPII (c) TravelPhoto - www.travelphoto.pl Raport z wyprawy: Anna Olej-Kobus i Krzysztof Kobus   Etiopia - Po nowe odkrycia... (dane z końca 2002)   Po moich poprzednich wyprawach do Etiopii powstały dwa raporty, zafascynowana tym krajem trafiłam tam po raz trzeci i oto kolejne wieści. Razem z Krzysztofem dotarliśmy do miejsc mi  poprzednio nie znanych, zatem znajdziesz tu "wszystko co zawsze chciałeś wiedzieć o Etiopii, ale nie miałeś kogo zapytać". No, może prawie wszystko.   Zamiast wstępu czyli dlaczego jechać do Etiopii?   Bo jest to jeden z najbardziej fascynujących krajów Afryki!!! Warowne zamki, kościoły pełne średniowiecznych malowideł, kilkusetletnie manuskrypty i wspaniale rzeźbione krzyże - to kawałek  naszej chrześcijańskiej historii i dziedzictwo naszej cywilizacji. Po Egipcie najbogatszy w zabytki kraj Afryki, a dodatkowo jest to prawdziwa Afryka bez taryfy ulgowej.  Barwne plemiona, zachowane rytuały i życie jak przed wiekami, to Dolina Omo na południu kraju, nazywana też "museo di populi" czyli ludzkie muzeum, które ze skamieniałościami  nie ma na szczęście nic wspólnego. Jeśli zastanawiałeś się jak mógł wyglądać krajobraz z opowieści Tolkiena, w górach Siemen znajdziesz odpowiedź: przepaście po 2000 metrów,  niebotyczne szczyty, chmury zmieniające pejzaż co godzina w inną ilustrację. A jeszcze orientalno-gwarny Harer, czwarte co do świętości miasto islamu gdzie w obrębie murów starego miasta  naliczono 92 meczety... Zapomnij o stereotypowym obrazie Etiopii! Głód się zdarza, ale na tyle rzadko i w tak odległych rejonach, że raczej nie ma szans na oglądanie koszmarnych obrazów.  Zamiast tego czeka cię nieprawdopodobna podróż w czasie.   Jak się tam dostać   Z Polski nie ma bezpośrednich lotów do Addis Abeby, połączenia oferują KLM z możliwością stop-over w Nairobi (rezerwacja on-line www.klm.pl) British Airways i Lufthansa.  Cena przelotu w obie strony zależy od terminu. W sezonie (high season trwa od 28.06 do 01.09) koszt przelotu wynosi ok. 870 USD, zaś poza sezonem (low season trwa do 27.06 i od 02.09  do 10.12) bilet kosztuje ok. 760 USD (w cenie nie wliczono opłat lotniskowych i podatków). Opłata lotniskowa przy wylocie z Etiopii wynosi 20 USD. Można także polecieć do Kenii i stamtąd udać  się do Etiopii drogą lądową. Przejazd od Nairobi do granicy zajmuje od 4 do 7 dni, jednak w czasie pory deszczowej droga może okazać się zupełnie nieprzejezdna. Otwarte bywają także  przejścia lądowe z Sudanem, Erytreą, Djibuti i Somalią, ale sytuacja może się zmieniać więc przed wyjazdem trzeba to sprawdzić.   Wiza, lotnisko, pieniądze   Dobre wieści! Wiza potaniała i kosztuje (dla Polaków) jedyne 140 B (ok. 16 USD). Jest także wydawana od razu na lotnisku (zdjęcia niepotrzebne). Chyba, że przyleci się po nocy, wtedy  miły pan urzędnik da różowy kartonik, z którym po odbiór wizy i paszportu trzeba będzie się zgłosić następnego dnia. Można wynająć taksówkę (nocą ok. 6 USD) i pojechać do hotelu, albo  na lotnisku doczekać świtu. Przejazd do miasta taksówką za dnia kosztuje 30 B, nocą ok. 40-50 B (z Addis). Przejazd minibusem do Piazza ok.2B (minibusy kursują od 6 rano do 20 wieczorem).  Walutą Etiopii jest Birr. Kurs - od lat ten sam - wynosi 1 USD = 8,56 B. Wciąż nie da się podjąć pieniędzy z karty kredytowej, zatem trzeba mieć całą gotówkę na podróż.  Kartą zapłacić można jedynie za wewnętrzne przeloty oraz w najlepszych hotelach i restauracjach. Wymiany dokonuje się w banku (nocą ten na lotnisku nieczynny), czarny rynek praktycznie  nie istnieje, jako że oferuje identyczny kurs. Ważne: najlepiej jest mieć banknoty nie zniszczone, zaś USD wydane po 1996 bo starszych (zwłaszcza dużych nominałów) czasem banki nie chcą  wymieniać. Jeśli zostaniemy z birami to teoretycznie można je wymienić na USD przed wylotem, ale:   a.	może nie być takiego nominału jaki potrzebujemy (bardzo prawdopodobne)  b.	bank na lotnisku może być nieczynny (sobota, niedziela, przerwa obiadowa oraz w nocy)   Zatem najlepiej zostawić sobie 20 USD na taksę wylotową i biry na dojazd na lotnisko.   Transport na miejscu   Taksa wylotowa przy przelotach wewnętrznych wynosi 10 B. Samoloty Ethiopian Airlines (www.flyethiopian.com ) latają punktualnie, trzeba być 2 godz. przed odlotem (drobiazgowa kontrola).  Ceny lotów wewnętrznych na trasie historycznego szlaku: Addis - Askum - Lalibela - Gonder oraz Bahar Dar - Addis wynoszą 300 USD. Przeloty z Addis: do Aksum - 127 USD,  do Lalibeli - 97 USD, do Gonder - 97 USD, do Bahar Dar - 72 USD. Przelot do Jinka (Dolina Omo) w obie strony wynosi 174 USD (w jedną 89 USD), połączenia są tylko dwa razy w tygodniu  w środy i soboty. Jeśli planujemy dużo przelotów warto rozważyć dotarcie na miejsce Ethiopian Airlines (np. z Frankfurtu), bo wtedy ma się sporą zniżkę na przeloty wewnętrzne, o czym  mało kto wie! Ale słyszeliśmy też (info niepotwierdzone), że ponoć pasażerowie z biletami nie pełnopłatnymi w przypadku braku miejsc muszą czekać na liście rezerwowej, bo najpierw  przyjmuje się tych co zapłacili pełną taryfę. Autobusy są tanią, choć wolniejszą alternatywą poznania kraju. Ważne, aby bilet kupić dzień wcześniej (sprzedaje się tylko tyle ile jest miejsc  siedzących) i z tym biletem być przed 6 rano na stacji autobusowej. Przy odrobinie szczęścia i skromnej łapówce (5 B), zostaniemy wpuszczeni przed innymi pasażerami i ktoś nam pokaże  gdzie stoi nasz autobus. Zwykle po pierwszym razie człowiek nabiera wprawy niezbędnej do dalszej podróży. Autobusy zwykle ruszają o świcie (czasem nawet przed 6 rano) zapakowane  do ostatniego miejsca, stąd dostanie się po drodze bywa czasem trudne. Nocnych przejazdów (poza pociągiem do Dire Dawa) praktycznie nie ma.   Hotele, noclegi   Najtańsze hotele to zwykle burdele (w dużych miastach) lub zajazdy dla kierowców (wioski przy drodze), ale turyście nic w nich nie grozi. Rekordowo niską cenę znalazłam w Debarku  (Byrhane Hotel, 7 B za dwójkę), zwykle najtańsza cena za pokój wynosi w granicach 10-15 B. Jak zwykle hotele raz wymienione w LP podnoszą ceny, ale na szczęście zawsze w okolicy  powstają nowe. Im tańszy pokój tym większe prawdopodobieństwo dodatkowego życia w pościeli: warto mieć coś do odstraszania w sprayu (Autan, Off lub miejscowy Mobil).  Planując noclegi w chatach u ludzi warto mieć śpiwór i nastawić się, że wszyscy śpią na podłodze w jednej izbie. Za taki nocleg gospodarze zwykle oczekują jakiejś zapłaty, 10B jest kwotą  ak najbardziej na miejscu. Dla odmiany jeśli szukamy komfortu, agencja turystyczna z pewnością znajdzie coś w każdej z turystycznych miejscowości. Planując pobyt w miejscach mniej  turystycznych warto spisać sobie amharskie słowo oznaczające hotel.   Mapy, przewodniki, zniżki   Lonley Planet wydało "Ethiopia, Eritrea, Djibutti". To pierwsza edycja (2000) zatem nie wolna od błędów, ale ogólnie dobra. Dla osób bardziej zainteresowanych kulturą pozostaje "Ethiopia"  wyd. Bradt (2002). Mieliśmy mapę Cartographica, ale niestety, odcinek dotyczący południa zupełnie się nie zgadza i ponoć to powielanie starej mapy, więc też z błędami. W Etiopii mapy  i przewodniki dostać praktycznie się nie da, lepiej zabrać z domu. Jedyna wiarygodna mapa gór Siemen wydana została przez Institute of Geography, University of Berne,  Szwajcaria (1980, 1:100 000). Mając legitymację ISIC w można uzyskać zniżki na wstęp - warto za każdym razem się o to pytać (np. w Aksum z ISIC wstęp tylko 25B)!  Czas, kiedy jechać   W Etiopii jest 13 miesięcy, nowy rok wypada naszego 11 września. W 2002 świętowaliśmy zakończenie 1994 i początek 1995 roku. Kiedy w Parku Narodowym Gór Siemen oglądaliśmy  statystyki z wykazem turystów - zakończone na 1993 roku najpierw myśleliśmy, że chłopaki mają spore zaległości, dopiero potem uświadomiliśmy sobie, że liczone to jest wg etiopskiego  kalendarza! Będąc w banku nie dziw się, że zegarek pokazuje zupełnie inną godzinę, niż twój czasomierz. Etiopczycy mają inny podział czasu i nasza 6 rano to tam 12 od której się liczy czas.  Czyli nasza 7 to tamtejsza 1, 8 - 2 etc. Przed odjazdem autobusu lub umówieniem się na spotkanie trzeba zawsze sprecyzować czy chodzi o "etiopian time" czy o "european time".  Etiopia jest piękna o każdej porze roku. Od września do kwietnia bardzo dobre warunki na północy, na trasie historycznego szlaku. Na południe najlepiej jechać od czerwca do sierpnia  (potem zaczyna tam padać). W górach Siemen do września może padać i są duże mgły i chmury, potem coraz pogodniej, ale za to robią się coraz większe różnice temperatur.  W grudniu nocą mogą być tam nawet przymrozki! W czasie pory deszczowej zwykle pada raz dziennie przez godzinę, dwie, zaś przez resztę dnia jest słonecznie.   Zdrowie, bezpieczeństwo   Podróżując po historycznym szlaku (Addis - Aksum - Lalibela - Gonder) położonym na wysokości ponad 2000 m. jesteśmy bezpieczni przed malarią i innymi chorobami tropików.  Malaria występuje w okolicach jeziora Tana, Parku Narodowego Awash i w Dolinie Omo. Zwłaszcza w tym ostatnim miejscu konieczne jest noszenie ubrań z długimi rękawami i przydatna  jest moskitiera. Co do szczepień dodatkowych (nie wymagane, zalecane: żółtaczka, żółta febra, tężec) warto zadzwonić do Sanepidu w Warszawie (22) 620-90-01.  Poza tym przestrzeganie ogólnych zasad dotyczących jedzenia i picia pozwoli uniknąć żołądkowych kłopotów. Etiopia to jeden z bezpieczniejszych krajów w Afryce.  Poza kieszonkowcami (zwłaszcza w Addis, a w szczególności w minibusach i na Merkato) nie słyszy się o kradzieżach czy napadach. Podczas tego wyjazdu często korzystaliśmy  z usług miejscowych przewodników - zwykle mają ogromną wiedzę o danym miejscu, ale jeśli ich wynajem przekracza planowany budżet dzienny to można sobie bez nich równie dobrze poradzić.   Potencjalne kłopoty na miejscu to:   nie ustalenie z przewodnikiem stawki na początku - potem zawsze okazuje się, że nasze wyobrażenia o jego wynagrodzeniu znacznie się różnią. dać się zaprosić nieznajomemu w Addis na domową imprezę - czasem turysta dostaje potem rachunek powyżej 100 USD (!) Ważne! W Etiopii nie ma polskiej placówki dyplomatycznej,  za ten kraj odpowiada polska ambasada w Sanie (Jemen): tel. (0-09671) 41-35-23/4, fax. 413-647, mail: polemb@y.net.ye   Trudności na miejscu   Nastaw się, że wielu ludzi będzie chciało się dowiedzieć jak masz na imię, skąd pochodzisz i jak się masz. Często będą za tobą wołać "Faranji" - obcy, co nie jest obraźliwe, ale bywa bardzo  męczące. Inną formą jest "jujanie" czyli wołanie za obcym "you, you!". Możesz to ignorować lub obrócić w żart wołając "anta" do mężczyzny lub "anczi" do kobiety.  Plagą są ciągłe prośby: o długopis, podkoszulkę, pieniądze, cukierki. To niestety wina turystów-świętych Mikołajów, którzy bezmyślnie rozdają dookoła, ucząc tych ludzi że biały jest  od dawania. Jeśli masz wyrzuty sumienia że jesteś w biednym kraju - dawaj upominki tylko tym, kto ci jakoś pomoże, z kim nawiążesz kontakt, a długopisy najlepiej zostaw je w szkole.  Prezenty wręczaj członkom starszyzny. Nie dawaj pieniędzy dzieciom - w ten sposób uzależniasz je jeszcze bardziej od żebrania, jeśli już chcesz - dawaj raczej jedzenie.  Wspomagaj żebraków. My zwykle mieliśmy limit dzienny 8-10 osób. Potem koniec, bo wszystkim pomóc się nie da.   Język   Oficjalnym językiem kraju jest amharski, lecz w miejscach turystycznych można porozumieć się po angielsku. Jadąc w głąb kraju i nocując w wioskach trzeba nastawić się na uniwersalny język  migowy. Warto nauczyć się po amharsku liczebników do 10 gdyż pozwoli to na skuteczniejsze targowanie się. Zaskoczony sprzedawca spytany ile kosztuje towar często odpowie prawidłową  cenę, dzięki czemu unikniemy przepłacania.   Pamiątki   Eldorado dla miłośników krzyży. Takiego bogactwa form trudno sobie nawet wyobrazić.  Zasada nr 1 - nie kupować pierwszego dnia, pooglądać aby wiedzieć z czego potem wybierać.  Zasada nr 2 - starych krzyży ani manuskryptów (ani innych antyków) wywozić NIE WOLNO! Jeśli kupiliśmy coś starego to sklep powinien dać na to stosowny papier (że miał prawo sprzedać),  a i tak należy pójść w Addis do Muzeum Narodowego i uzyskać zgodę na wywóz. Na szczęście nowe rzeczy są piękne i jest w czym wybierać. Płaci się za staranność wykonania, stąd duża  rozpiętość cenowa, ale ładny krzyż wielkości ok. 20 cm. można dostać już za 30 - 40 B. Poza tym na południu warto zainwestować w kalebasze (ozdabiane tykwy) 10-15 B, w Bahar Dar lub  Gonder nabyć barwne, długie szaliki (wąski ok. 10 B, szeroki ok. 20 B). Obszywany skórą duży kosz na injerę kosztuje ok. 20 B, zaś gliniany dzbanek na kawę 5 B. Oczywiście to są ceny  po targowaniu się, jako że kwota wyjściowa zależy od fantazji i potrzeb sprzedawcy. Półmetrowy nóż afarski (raczej nie brać do bagażu podręcznego na przelot) to wydatek ok. 100 B.  Kupując pamiątki w Addis na Merkato koniecznie trzeba się targować i bardzo uważać na kieszonkowców! Pomocą w negocjacji cen mogą być podkoszulki (zwłaszcza na lokalnych targach).   Jedzenie   Im prędzej polubisz injerę - kwaśnawy w smaku placek podawany z sosami i mięsem - tym będzie ci łatwiej. To narodowe danie dostępne jest w każdej knajpce, kosztuje od 3 do 20 B  w zależności od standardu miejsca. Sosy są zwykle ostre. Trzeba specjalnie prosić o przygotowanie czegoś bez beri-beri - ostrego zestawu miejscowych przypraw. Poza tym zdaniem  Etiopczyków turyści uwielbiają na śniadanie jajka i nawet w najlepszych knajpkach trudno rankiem dostać coś innego (poza injerą). Warta spróbowania jest też pizza (10-20B) oraz spagetti  (7-15B) czyli kulinarny spadek po Włochach. Poza tym zdarzają się kotlety z ryb lub steki (7-15 B). Pora obiadowa to czas święty: między 12 a 14 zamiera życie w urzędach, bankach,  muzeach etc. Planując załatwianie czegokolwiek należy to uwzględnić. Natomiast genialnym wynalazkiem są Pastry czyli odpowiedniki naszych kawiarni. Można tam zjeść pyszne ciastka  (ok. 0,50-1B) i popić to soft drinkiem typu cola, sprite (2-3B), kawą lub herbatą (poniżej 2B), lub pysznymi sokami z wyciskanych na miejscu owoców (ok. 5B). Wcześniej czy później trafisz  też na ceremonię parzenia kawy - od umycia zielonych ziaren przez prażenie, a następnie ich ubijanie w stępie i na końcu gotowanie z wodą. Tutejsza kawa (czyli buna) jest pyszna!  Dostępna jest też wersja z mlekiem (buna bo łatat). Także herbaty (czai) są fantastycznie aromatyczne, gdyż gotowane z dodatkiem przypraw. Zestaw 3 przypraw można kupić na targu  w wersji już przygotowanej do zaparzania, torebki na przygotowanie 500 herbat kosztują ok. 30-35B. Warto! Wszędzie dostaniemy też piwo (łącznie ok. 6 rodzajów.  W Gonderze polecamy Dashen Beer, w Harerze: Harer Beer, a na terenie całego kraju sprzedawane jest pyszne St.George Beer) w cenie 3-5B i wodę w butelkach Highland (niegazowana)  lub Ambo (4-8B za 1-1,5l).   Telefon, mail, poczta   Etiopia się rozwija - najlepszy biznes w Addis to knajpka internetowa. Dość szybka była w Grace Computer (na Piaza, naprzeciwko Ethiopian Airlines, 1 piętro nad Hermon Cafe, na mapie LP  w tym miejscu miał być Tefari Mekonen) z ceną 1B za minutę. Jeszcze lepsza okazała się knajpka internetowa (czynna nawet w niedzielę) obok Wutma Hotel. Szybkie połączenia z ceną 0,50B  za minutę, można też stąd zadzwonić do Polski (przez łącza internetowe) za 5B za minutę(!). Etiopska telekomunikacja nie jest konkurencyjna: 3 minuty kosztują 53 B i nie można zamówić  krótszego połączenia. Koszt telefonu lokalnego to 0,10 B, na komórkę w Addis - 0,90B. Internet jest też w interiorze, choć dość powolny i zwykle w cenie 1B za minutę.  Zdarzało się, że samo otwarcie się strony z mailami zajmowało 6 minut, a po kolejnych 4 padał prąd w okolicy... Bardzo szybką i miłą Internet Cafe znaleźliśmy w Harer - warto odwiedzić,  a prowadzący ją Portugalczyk Paul jest przesympatycznym człowiekiem. Kartki najlepiej wysłać z głównej poczty w Addis: znaczek ok. 2B, pocztówki ok. 1-2 B. Można stąd też wysłać paczki  (np. z miejscowymi upominkami), co wymaga sporządzenia paczki na oczach urzędnika, by sprawdził co wysyłamy. Przed wejściem na prawie każdą pocztę (do banku etc), jest się  przeszukiwanym i trzeba zostawić torbę foto i plecak u ochroniarzy. Taki zwyczaj, w ramach ostrożności.   Foto, video   Dla Etiopczyków każdy kto ma kamerę, potencjalnie może to wykorzystać zarobkowo (np. zrobić film o ich kraju), stąd opłaty za filmowanie są wszędzie i to wysokie: przeciętnie jest to 50-100 B  a np. w Lalibeli 150 B. Za fotografowanie opłat na razie wciąż nie ma. Nieprzyjemni są mnisi w klasztorach na półwyspie Zege (jez. Tana). Teoretycznie koszt filmowania miał wynosić 50 B,  gdy dostali 100 zamiast wydać reszty... podnieśli opłatę do 100 B! Fotografując ludzi którzy o to proszą należy się liczyć też z tym, iż po zrobieniu im zdjęcia poproszą o pieniądze (1-2 B).  Taka forma dodatkowego zarobku. Zwykle unikaliśmy podobnych sytuacji, lub gdy zależało nam na portrecie jakiegoś dziecka dawaliśmy mu potem cukierka (do kupienia na miejscu).  Jedynymi ludźmi którym z założenia płaciliśmy za zdjęcia byli żebracy. Obywatelu! Pamiętaj, że wszelkie urzędy (banki, poczta) to miejsca strategiczne, więc nie wolno na ich teren wnosić  aparatów i nie wolno ich fotografować. Zakaz obejmuje też lotniska i mosty: przed każdym ważniejszym mostem jest posterunek i jeśli wojskowy zobaczy iż robiłeś zdjęcie z pewnością  skonfiskuje ci film. Na lotnisku w Lalibeli i Jinka pozwolono nam fotografować, ale koniecznie trzeba się zapytać przedstawiciela Etiopian Airlines.   Addis Abeba   Transport: po mieście najprościej się poruszać minibusami (w zależności od długości trasy 1-2B), choć należy uważać na kieszonkowców. Poza tym miasto raczej bezpieczne, choć  wciąż nie należy do naszych ulubionych.   Noclegi: nocowaliśmy na Piazza: początkowo w National (30B dwójka bez łazienki), potem zwiększyliśmy standard na Taitu (100 B dwójka z łazienką), a wreszcie najsympatyczniej było w Wutma  (naprzeciwko Baro, 53 B dwójka z łazienką). Ceny hoteli w dalszym ciągu raportu podawane są za pokoje dwuosobowe z jednym łóżkiem (uwaga ogólna: pokój dwuosobowy to pokój z jednym  szerokim łóżkiem. Rzadko zdarza się, że w pokoju dwuosobowym są dwa łóżka!), gdyż tu ceny liczy się za łóżko - a nie ilość śpiących na nim osób, czyli de facto koszt dwójki i jedynki jest  tu taki sam. W Taitu strzeż się recepcjonisty Demoze Bayene - miły, uczynny, dobry angielski, ale gdy zrobi na tobie biznes lub zawali sprawę znika bez śladu.   Zwiedzanie: warto odwiedzić Muzeum Narodowe, choć nie ma zbyt wielu eksponatów, ale za to jest hominid Lucy. Ciało cesarza Haile Selassie przeniesiono z Mauzoleum Menelika (wstęp 30B,  za tą cenę nie warto) do Trinity Cathedral (25B, warto). Osoby lubiące opowieści o historii Etiopii mogą odwiedzić też St. George Cathedral (10B) - dość ciekawa kolekcja koron, krzyży i  manuskryptów w muzeum przy kościele. Nie byliśmy, a ponoć warto w Ethnological Muzeum (20B) mieszczącym się w dawnym pałacu Haile Selassie.   A w ogóle to najlepiej szybko wyruszyć z Addis w interior: autobusem, samolotem lub wynająć samochód. Stawka za dzień to ok. 100 USD, co przy 6-osobowym minivanie jest godne uwagi.  Agencje z którymi mieliśmy do czynienia i wydają się być w porządku to T-Tam Travel (T-TAM@telecom.net.et ), Hess Travel, Green Land Travel (etgreend@yahoo.com), ale więcej adresów  znajdziesz w przewodniku LP i warto wysłać pytanie do kilku aby porównać oferty.   Aksum   Jeśli się nie nastawiamy, że zobaczymy tu wspaniałe rzeczy, to może się nawet podobać. Do kościoła z Arką wejść się nie da, do starego kościoła Marii wstęp tylko dla panów, w nowym kościele  Marii do zobaczenia jeden, za to ponad 1000-letni manuskrypt. Ponadto do obejrzenia niewielka kolekcja manuskryptów i koron cesarskich. Bilet wstępu do kościołów, stelli i ruin pałaców ważny  na czas pobytu kosztuje 50B. Generalnie miasteczko do polecenia miłośnikom przeszłości i zdecydowanie nie obowiązkowe jeśli mamy mało czasu i pieniędzy. Nocowaliśmy w miłym Kaleb Hotel  za 50 B za pokój z łazienką. Droga lądowa z Aksum do Gonderu jest jedną z bardziej malowniczych, pokonanie jej miejscowym autobusem zajmuje dwa dni: Gonder - Shire (12 godz., 27B)  i potem Shire - Aksum (2 godz., 8B). Na mapie LP jest błąd: z lotniska do miasta jest ok. 5 km. a nie 1 km. (Ania do Axum jest uprzedzona - naprawdę jest tam fajnie! przyp. Krzysztof)   Lalibela   Wciąż piękna i fascynująca. Warto tu przyjechać na obchody etiopskiego Nowego Roku (11 września), na święta Bożego Narodzenia (6-7 stycznia) lub Timkat (Epifania czyli Objawienie Pańskie  obchodzone od 18 stycznia wieczorem przez 3 dni). W czasie tych dwóch ostatnich świąt do miasta zjeżdża tak wielu turystów, że mogą być kłopoty ze znalezieniem noclegu.  Aby zwiedzić wykute w skale kościoły przydatny będzie przewodnik. Oficjalni kosztują w granicach 50-100 B za dzień, dzieci ok. 20 B za dzień. Mój poprzedni przewodnik Fykr Gietahun  miał szczęście wyjechać do Anglii na studia, jego brat Mngyste uczy się w Addis Abebie, natomiast na miejscu pozostali inni moi mali przewodnicy: Desal Alimu, Yirga Mekonen i Gyrma Debashe.  Chłopaki są wspaniałe i bardzo bystre, uczą się pilnie angielskiego, a ponieważ od czasu naszego poprzedniego spotkania wszyscy stracili rodziny, trzymają się razem. Na zwiedzanie kościołów  cwał-galopkiem wystarczy jeden dzień, znacznie lepiej jednak przeznaczyć na to 2-3 dni. W drogę na górę z klasztorem Asheton Maryam (wstęp 20B) warto udać się rano (większa część drogi  biegnie wtedy w cieniu). Jeśli nie jesteśmy fanami kolejnych krzyży i manuskryptów, to zamiast płacić za wstęp i wchodzić na szczyt, można to potraktować jako wypad na doskonały punkt  widokowy. Wstęp do kościołów Lalibeli kosztuje 100 B (bilet ważny na czas pobytu). Zwiedzając świątynie lepiej mieć długie spodnie i strój ogólnie skromny (dekolty absolutnie niewskazane),  choć zdarzyło mi się raz zwiedzać w spodniach do kolan i nikt z tego nie robił problemu. Najlepiej takich sytuacji unikać. Sophie przeniosła knajpkę Blue Lal (doskonała pizza), ale łatwo ją znaleźć  bo jest po drodze do hotelu Asheton (80B dwójka). Do Lalibeli najszybciej się dostać samolotem (z Gonder - 43 USD, z Bahar Dar - 54 USD, z Aksum - 65 USD). Na podróż ląem trzeba  przeznaczyć dwa dni z noclegiem po drodze, koszt biletów na autobus do Addis lub Gonder wynosi poniżej 50B.   Gonder   W dawnej stolicy punkt obowiązkowy to dawne pałace czyli Royal Enclosure. Bilet wstępu (50B) jest na jednokrotne wejście (a nie jak podaje LP na czas pobytu). kościół Debre Birhan Sellsje  zobaczyć trzeba (15B, fotografowanie z fleszem zabronione), a szczególnie podczas mszy w niedzielę. Łaźnie Fasylidesa (wstęp wliczony w Royal Enclosure, dojazd minibusem, 1B) to jeden  budynek dawnych łaźni stojący w suchym basenie, jak ma się to czas warto zajrzeć. Do Felaszy najlepiej dotrzeć taksówką (30B, kurs w obie strony) lub na piechotę (6 km w jedną stronę).  Do wioski wstęp wolny, ale trzeba się nastawić, że mieszkają tu tylko dwie rodziny Felaszy i żyją ze sprzedaży pamiątek i opłat za zdjęcia. Dotarliśmy także do Kweskwam Complex, po tym jak  kierowca taxi zaproponował nam z Pazza do Kweskwam kurs za 100B pojechaliśmy miejscowym minibusem (kierunek na Azazu, 1B). Miejsce ciekawe, ale jak ma się więcej czasu i choć jest  znacznie gorzej zachowane niż Royal Enclosure to ma swoistą atmosferę. I tabuny much, ale to akurat stan zmienny. Kościół w Kweskwam jest odnawiany i ma nowe polichromie w kolorach,  które nawet na Orwo przeterminowanym o 20-lat wyszłyby znakomicie (wstęp 15B). Warta odwiedzin jest Habesza Restaurant - stylowa etiopska restauracja o cenach dość przyjaznych  (danie główne 10-20B, piwo 5B). Nocowaliśmy najpierw w Quara Hotel (chcą 70-80B za pokój w stylu późny Gomułka), a potem w Fasil Hotel (pokój bez łazienki 30B).  Najtańszy nadal pozostaje Etiopia Hotel przy Piazza (15B bez łazienki). Jeśli szukasz bardzo kompetentnego przewodnika to weź Fasila Mesfane, choć nie jest tani. cd. raportu >>>
Wrzuć na Facebooka
Home Home
O Etiopii O Etiopii
Ciekawostki Ciekawostki
Galeria Galeria
Raporty Raporty
Linki Linki
O nas O nas