Fotoporady: Dyktat głębi ostrości (GO)…

WSTĘP

Głębia ostrości to dla wielu podstawa fotografii. Głębia ostrości decyduje o plastyce zdjęcia idąc ręka w rękę ze światłem. Odpowiednio regulując jej zakres uzyskujemy efekt skupiania widza na tym elemencie zdjęcia na jakim nam zależy. Wiele porad nt. GO odnosi się do sprzętu posiadanego przez profesjonalistów (nie wiem po co bo oni powinni wiedzieć co to GO) ja postaram się wyjaśnić jak można decydować o głębi ostrości mając amatorski sprzęt lub kompakt bez zaprzątania sobie głowy teorią optyki. Poniżej macie 100% praktyki!

Co to takiego: GŁĘBIA OSTROŚCI?

Jest to obszar fotografowanego terenu/fragment obiektu, który na zdjęciu jest ostry. Przykład: robimy zdjęcie w lesie. Efekt GO jaki możemy uzyskać to ostre drzewa między np.: piątym, a piętnastym metrem od fotografującego lub tylko między piątym, a siódmym…

Od czego zależy głębia ostrości?

Trzy parametry:

  • wybrana przysłona (oznaczenie na obiektywie jako jeden do… 1:3.5 lub f=…, wartości np.: 1.8… 3.5… 8, 11, 16, 22)
    Im mniejsza tym mniejsza głębia ostrości. Kiedy ustawimy w profesjonalnym obiektywie f na 1.8 to mamy nawet w szerokokątnym obiektywie bardzo małą głębię ostrości obejmującą np. zakres 2 cm. Im przysłona większa np. 8 lub 11 tym głębia ostrości większa np. od dziesiątego metra od aparatu do nieskończoności.
  • ustawiona ogniskowa (oznaczenie na obiektywie mm, wartości zależą od obiektywu np.: 24-70mm)
    Ogniskowa to zakres kątów widzenia obiektywu czyli to co popularnie nazywa się “bliżej-dalej”. Zasada uzyskiwania głębi ostrości przez zmianę ogniskowej jest bardzo prosta. Załóżmy, że mamy obiektyw o zakresie ogniskowych 35 – 85mm. Kiedy ustawimy go na ogniskowej “dalej” czyli 35mm to oznacza, że mamy dla tego obiektywu największą głębię ostrości ze względu na parametr ogniskowa. Kiedy ustawisz go na 70mm to głębia ostrości będzie najmniejsza ze względu na parametr ogniskowa!
  • odległość od fotografowanego obiektu
    Im od obiektu jesteśmy dalej wszystko co widzimy i rejestruje aparat bardziej się spłaszcza. Nie jest ważne czy to 500 metrów czy 2 kilometry, wszystko jest ostre chyba, że obiekt jest blisko to wtedy GO jest mała. Inaczej jest kiedy jesteśmy blisko fotografowanych obiektów. Tu każde złe ostawienie ostrości powoduje, że coś na czym nam zależało stało się nieostre.

go1
Portret przy małej głębi ostrości uzyskanej przez np. f=2 lub użycie teleobiektywu np. 200mm.


Jaka jest różnica między sprzętem fotograficznym profesjonalnym, a amatorskim i jak się to ma do GO?

Sprzęt profesjonalny to przede wszystkim jasne obiektywy. Jasne czyli takie, których światło/przysłony zaczynają się np. od f=1.4 czy 1.8. Takim obiektywem łatwo nawet w szerokim zakresie ogniskowych uzyskiwać taką GO jaką chcemy, ale tak naprawdę to walka toczy się o małą GO aby na zdjęciu ostrością z oceanu rozmycia wydobyć ten jeden właściwy element. A to niby aparat kompaktowy tego nie potrafi? – spytacie. Potrafi ale nie do końca i trzeba się nabiegać i trochę pokombinować… Aparaty kompaktowe raz ze względu na konstrukcję (mała matryca), dwa – by amator miał wszystkie zdjęcia ostre, mają co do zasady dużą głębię ostrości… Jak stół u cioci na imieninach fotografujemy to wszyscy mają być ostrzy jak żyleta od końca do końca!

go2

GO jest bardzo ważna przy fotografowaniu architektury

 


Praktyka czyli walczymy o małą GO

Klasycznym przykładem korzystania z małej GO jest portret. Mając obiektyw z przysłoną 1.4 możemy robić portrety na wysypisku śmieci, które dostarczy nam wspaniałe kolorowe plamki na tło i każdy się zachwyci jakie to piękne i artystyczne nie domyślając się nawet, że tło tworzy qpa śmieci!

W domowych warunkach portret “inteligencki” czyli na tle półek z książkami robiony kompaktem w trybie zielonym (pełen automat) owszem wyjdzie, ale więszość oglądających będzie mniej patrzyła na twarz, a bardziej na to co jest na półkach z książkami: Argumentacja filozoficzna w ujęciu analityków, Kamasutra, Kondensacja Bosego-Einsteina, Harlequin,… Generalnie dramat jak więc rozwiązać ten problem?

Przede wszystkim WYŁĄCZAMY AUTOMATYKĘ i przechodzimy w tryb “A”, czyli preselekcji przysłony (a miałem nie używać fachowych terminów!). Ta preselekcja przysłony pozwala mi (a nie aparatowi) decydować jaką przysłonę chcę używać. Program zielony (automat) zawsze winduje przysłonę by mieć najlepiej coś koło 8 i uzupełnia to skracanym czasem uzyskujemy wtedy w słoneczku kombinację f=11 i 1/1000 s co daje nam pięknie widoczną przysłowiową qpę śmieci w tle.

Jak już mamy ten tryb “A” to tak kręcimy gałką, naciskamy przyciski lub miziamy dotykowe ekrany aż… dojdziemy do pełnego otwarcia obiektywu czyli jak mamy obiektyw o zakresie przysłony 3.5 do 22 to będzie nam się wyświetlało f=3.5 – dla przypomnienia: uzyskaliśmy najmniejszą głębię ostrości dla parametru PRZYSŁONA.

Teraz czas na drugi parametr wpływający na GO: OGNISKOWA. Jak pamiętacie kompakt ma małą matrycę co powoduje naturalną dla tych aparatów dużą GO. Do tego dochodzi przysłona 3.5 gdzie do 1.8 u profesjonalisty mamy cały kosmos… Co teraz trzeba zrobić?

Ustawiamy jak najdłuższą ogniskową czyli robimy “tele” tj. zbliżamy portretowany obiekt (nie używamy jedna zoomu cyfrowego!). Jak ktoś popełnił szaleństwo posiadania SUPER ZOOMA to oczywiście niech dorówna do reszty bo zakładamy, że mamy dobrej jakości kompakt gdzie ogniskowa kończy się na 70 mm, a nie 435 mm w przeliczeniu na film 35mm oczywiście.

Reasumując: mamy mieć wyświetlone 70 mm to osiągniemy dla przykładowego obiektywu najmniejszą głębię ostrości dla parametru OGNISKOWA. Teraz trzeba się nachodzić! Doszliśmy do trzeciego parametru: odległość od fotografowanego obiektu! Tym razem ten parametr potraktujemy jako ostatni i zależny od dreptania. Naszego dreptania. Otwarcie w pełni przysłony “nie boli”, ale maksymalna ogniskowa może oznaczać, że widzimy na wyświetlaczu zamiast twarzy tylko jej część… ucho, oko, nos,… Aby więc mieć całą twarz w kadrze chodzimy z aparatem i nic nie zmieniając w nim znajdujemy właściwe miejsce do zrobienia PSTRYK!, a raczej BLIP, Piiiii lub BZZZummm.

Czy to trudne?

Raczej nie. Można nauczyć się w pół godzinki i porównać jakie osiągniemy wyniki w sugerowany przeze mnie sposób ze zdjęciami na programie “zielonym”. Pamiętajcie, że zawsze w każdym aparacie można kreować fotografię, a nie tylko zdawać się na program “zadowolona ciocia” bo wszystko jest żyletowate… i goście przy stole i portret ślubny i nawet to, że rosół podała tłusty bo widać jakie cudne oka w nim pływają. Oczywiście znajdziecie pewnie i “complete idiot camera” co to nawet trybu “A” nie mają ale to już patologia i tym się zajmować nie będziemy!

Kiedy używamy dużej GO?

Przede wszystkim do krajobrazu. Kiedy fotografujemy górskie jezioro ze szczytami po drugiej stronie chcemy by wszystko było ostre jak brzytwa, a przynajmniej jak zdjęcie w kalendarzu. Wtedy korzystamy z tego samego trybu “A” lecz tym razem ustawiamy przysłonę na 8 lub 11, a jak piękne słońce to i 16. Pamiętać jednak należy, że obiektywy typu zoom (bliżej-dalej) dają najgorszej jakości obraz na krańcach ogniskowych. Jak mamy obiektyw 24-70mm to najgorszy jest na 24mm i 70mm – w slangu “mydlaty”, czyli obraz nie jest ostry. Tak więc często przy krajobrazie lepiej go zrobić na 60mm ogniskowej i wykadrować niż od razu zbliżać na 70mm. Natomiast przy portretach taka “mydlatość” przy niektórych modelach nawet jest wskazana…

Dużej GO warto też używać w sytuacjach kiedy robimy zdjęcia reporterskie i bardziej nam zależy na uchwyceniu chwili niż na cyzelowaniu efektów artystycznych, które mogą doprowadzić do… braku jakiegokolwiek trafionego z ostrością zdjęcia. Klasycznym przykładem są zdjęcia… dzieci! Podczas zabawy, na wycieczce… Dzieci biegają, popisują się i mając kompakt nie ma co podczas szybkiej akcji bawić się małą GO bo to nie aparat to takiego reportażu. Jak mamy tryb “A” to wrzucamy przysłonę f=8 i jazda, łapiemy najlepsze momenty z naszymi pociechami. Oczywiście patrzymy czy czas nie jest zbyt krótki. Przy bardziej dynamicznej akcji na placu zabaw czas nie powinien schodzić poniżej 1/125. Najlepiej utrzymywać się na 1/250 s lub krócej by dzieci nie były kolorowymi smugami. Pamiętajcie, że zawsze można się nauczyć programu do obróbki zdjęć i tę zbyt dużą GO zlikwidować przez rozmycie tła. No ale to już temat na kolejną poradę…


I to na tyle. Gdyby coś było niezrozumiałe piszcie, dodamy objaśnienia!

Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl


Powrót do: FOTOPORADY


(c) TravelPhoto.pl