Warszawskie wodociągi, szukając gdzie był Lindley – 1-zdjęcie
Warszawskie wodociągi, szukając Lindleya – 1-zdjęcie
Ponad dziesięć lat robiłem zdjęcia w Wodociągach Warszawskich. Śmiałem się iż znam je lepiej niż prezesi. Byłem na każdym obiekcie, wszędzie tam gdzie było coś ciekawego.
Rocznice są dobre do upamiętnienia np. albumem. „Dla dobra publicznego – 120 lat Wodociągów Warszawskich” – album przepiękny edytorsko na 120. lat wodociągów.
Wiele moich zdjęć współczesnych i dużo archiwalnych. Kiedy z ekipą przygotowującą materiały do albumu siedziałem i zastanawialiśmy się jakie moje zdjęcie gdzie dać to wziąłem do ręki fotografię na której jest Lindley z osobami towarzyszącymi w jeszcze nie zasklepionym kanale.
Miejsce charakterystyczne ale nikt z nas nie wiedział gdzie ono jest. Raczej powinno być do dziś. Pytania na szybko do odpowiadających za kanały nie dały rezultatu. Poszło więc w ruch ksero i ekipy kanalarzy dostały za zadanie znaleźć to miejsce.
Po paru dniach informacja: mamy to! To okolice Hotelu Bristol. Ale nie da się tak ot wejść i zrobić zdjęcia bo te kanały często są nieładnie brudne rzeczami, które nie powinny do toalety trafiać. Więc przydzielono mnie do ekipy, która na wyposażeniu miała ciężarówkę do czyszczenia, taki jeżdżący „Karcher”.
Oczywiście zgodnie ze wszystkimi procedurami, sprawdzenie obecności gazów i kontrola jak tam kanał wygląda. Ponieważ nie wyglądał to podciągnięto wąż ciśnieniowy do tego miejsca i wymyto dokładnie.
Teraz mogłem wejść ja ze sprzętem foto, oświetleniem,… Tak! To jest to miejsce! Kiedy spojrzałem na aparat zmartwiałem… Na wyświetlaczach jakaś dyskoteka. Zrozumiałem po chwili, że wilgotność powietrza ma tam teraz 99% i aparat doznał szoku.
Szczęśliwie po minucie wszystko wróciło do normy, kanał się trochę przewietrzył i mogłem zrobić zdjęcia.
(kliknij by powiększyć)
Zdjęcie z albumu:
Krzysztof Kobus
(c) TravelPhoto.pl



