Fotoporady: Zasilanie w naszym aparacie…

WSTĘP

Zasilanie czyli akumulator (bateria) w aparacie potrafi zaskakiwać. Raz działa znakomicie cały dzień innym razem w najmniej oczekiwanym momencie otrzymujemy komunikat o wyczerpanym akumulatorze… Czy to normalne, czy coś nie tak z aparatem.Inne tematy jakie poruszymy to ustawienie aparatu tak, by akumulator wystarczał na jak najdłużej, właściwe posługiwanie się aparatem by zasilanie wystarczyło na jak najdłużej. Na koniec trochę o akumulatorach i zamiennikach.

Dlaczego raz mogę zrobić 250 zdjęć, a innym razem tylko 120 na naładowanym w pełni akumulatorze?

Trzeba przyznać, że ta zmienność jest wyjątkowo irytująca. Nic nie da się zaplanować. Raz fotografujemy cały dzień bez wymiany akumulatora, a innym razem wymieniamy z dwa lub więcej razy. Jak to się dzieje, że są tak wielkie różnice? Na szybkość z jaką zmniejsza ilość prądu w akumulatorze wpływają następujące czynniki:

  • włączony wyświetlacz
    – jeżeli bardzo długo kadrujemy zdjęcia używając wyświetlacza, przeglądamy je, pokazujemy znajomym to jest to główna przyczyna szybkiego wyczerpania akumulatora. Jeżeli wyświetlacz jest głównie wyłączony – możemy zrobić kilkadziesiąt zdjęć więcej.
  • korzystanie z wbudowanej lampy błyskowej
    – pomimo, że wbudowane lampy błyskowe nie są dużej mocy to potrafią błyskawicznie wyssać energię z akumulatorów. Problem polega tu na tym, że lampę wbudowaną warto używać również w dzień by rozświetlać kolor skóry twarzy przy portretach w cieniu lub pod słońce. Akumulator nie będzie nam wdzięczny…
  • korzystanie z zooma obiektywu
    – kiedy mamy do czynienia z samą elektroniką to zużycie prądu jest nazwijmy to rozsądne. Niestety zoom obiektywu to często silniczek, który zużywa stosunkowo dużo energii.
  • częstę włączanie aparatu
    – to jak z samochodem uruchamianie wymaga większej ilości paliwa niż pyrkanie przez 15 sekund na wolnych obrotach. Kiedy aparat “usypia”, ale nie jest wyłączony pobiera mniej energii niż w momencie kiedy się uruchamia (oczywiście chodzi tu o częste włączanie, a nie raz na 2 godziny!)
  • kręcenie filmów
    – to kolejna funkcja powodująca bardzo,… bardzo,.. bardzo szybkie opróżnienie akumulatora z energii
  • brzęczyk
    – najbardziej irytująca i niepotrzebna funkcja w aparacie czyli wydawanie dźwięku biiip lub pstryk, że to niby migawka lub popiskiwanie jak złapałem ostrość. Koszmar, za który powinni karać tych co używają i wbudowują takie paskudztwa w aparaty!
  • wspomaganie AF
    – to ta lampka zapalająca się kiedy aparat w słabym świetle chce złapać ostrość

Jak ustawić aparat w tryb najbardziej energooszczędny?

Z ww punktów wynika, że najbardziej nam energię zużywa wyświetlacz i lampa błyskowa, czy można coś zaradzić by zużywały mniej energii?

  • wyświetlacz/czas działania – w menu aparatu znajdujemy opcje odpowiedzialne za wyświetlacz i ustawiamy takie parametry jak: czas podglądu zrobionego zdjęcia na maksymalnie 2 sek. oraz czas wyłączania wyświetlacza (przechodzenia aparatu w stan uśpienia) na maksimum 1 minutę.
  • wyświetlacz/jasność – jasność wyświetlacza powinna być ustawiana zgodnie z potrzebą lub automatycznie przez aparat.
  • siła błysku wbudowanej lampy – aparat często steruje dobrze siłą błysku ale producent trochę przesadził z jej określaniem dzięki czemu na zdjęciach twarza mają błękitny poblask i są “płaskie”. Aby temu zaradzić i oszczędzić energię warto skorygować siłę błysku lampy na “-”.
  • wyłącz dźwięki w aparacie!

Co musimy mieć by zabezpieczyć się przed unieruchomieniem aparatu z powodu braku energii?

  • zapasowy akumulator (baterie) – banalna rada ale… wiele osób nie ma zapasowego akumulatora lub baterii
  • wymiana akumulatora na nowy – współczesne akumulatory nie mają tzw. “efektu pamięci” co powoduje, że się bardzo dobrze ładują ale to nie znaczy, że są wieczne! Jeżeli jeździsz na wycieczki, fotografujesz w domu to taki akumulator wystarcza na rok. Później zaczyna spadać jego pojemność więc warto go wymienić szczególnie przed wyjazdem na kolejną wakacyjną wyprawę
  • szybka ładowarka – szybkie ładowanie to mniejsza żywotność akumulatorów. Święta prawda ale… Czy mamy poświęcać życie na dopieszczanie wartego 4 zł akumulatora??? Jeżeli zamiast 500 razy naładuję go tylko 350 razy ale nie w 5 godzin, ale w pół godziny to… to ja wybieram te 350 ładowań przez pół godziny każde! Oczywiście chodzi tu o akumulatorki AA lub AAA, a nie o akumulatory specjalne do konkretnego aparat

Zamienniki firmowych akumulatorów – stosować czy nie?

Odpowiedź jest jedna – STOSOWAĆ! Producenci aparatów mnożą nam rodzaje akumulatorów jak króliki by nie napisać jak szczury… Po co? By zanim pojawią się zamienniki zarobić na kupowanych zapasowych. To co robią producenci aparatów z cenami akumulatorów woła o pomstę! Mścijmy się na nich kupując zamienniki. Równie dobre ale niekiedy nawet dziesięć razy tańsze!

Dlaczego tak się dzieje, że (patrzę w cenniki) akumulator Canona BP511 (jeden z najbardziej popularnych) kosztuje 329 zł (1390 mAh), a ten sam w formie zamiennika bez logo Canona kosztuje: 35 zł (1600 mAh)! Dla porównania inny akumulator LP-E6 Canona kosztuje w oryginale 278 zł (1800 mAh), a zamiennik 2200mAh… 53 zł! Dlaczego? Bo te “oryginały” mają nadrukowane logo Canon (dotyczy to wszystkich innych producentów).

Może są lepsze? Nie! Nawet często mają mniejszą pojemność ponieważ jak Canon/Nikon,Sony/… zamówili wg. danej specyfikacji akumulator to już go tak np. 3 lata produkują. Nie jest ważny postęp technologiczny, ogniwa większej pojemności itd… liczy się… KASA! Małe firmy produkują mniejsze serie i nie jest problemem dla nich po wyprodukowaniu 1000 szt kolejny tysiąc wyprodukować wstawiając nowsze, lepsze ogniwa. Akumulator to prosta konstrukcja. Producenci aparatów by utrzymać paskarskie ceny bronili się wstawianiem do akumulatora czipu czyli małego układu elektronicznego, który jak nie był wykryty przez aparat to ten się nie uruchamiał wyświetlając tylko komunikat: akumulator nie oryginalny… Oczywiście teraz to już przeszłość – zamienniki mają również czipy ale zawsze warto upewnić się u sprzedawcy szczególnie jak mamy najnowszy model aparatu (mimo, że korzysta z akumulatorów będących długo na rynku).


Jakie akumulatory AA/AAA wybrać?

Niekiedy aparaty kompaktowe są zasilane zwykłymi “paluszkami” czyli bateriami standardu “AA”. Oczywiście używanie zwykłych baterii i to jeszcze litowych jak to pewnie instrukcja poleca to prosta droga do bankructwa! Kupujemy więc ładowarkę i  akumulatory i tu mamy ból głowy bo ilość ich marek jest oszałamiająca. Również pojemności oferowane są od Sasa do lasa.

Generalnie mamy dwa typy akumulatorów używanych w aparatach i lampach błyskowych:

  • akumulatory bez efektu samorozładowania
    – akumulator nawet nie używany traci zmagazynowaną energię. Po miesiącu leżenia na półce może się okazać, że akumulator ma tylko 30% pojemności. Powstały więc takie akumulatory, które się nie rozładowują. Najbardziej znaną marką jest ENELOOP firmy Sanyo ale mamy również np. ReCyko+ firmy GP.
  • akumulatory NiMh
    – najpowszechniej używane. Pojemności ich to najczęściej od 2000 do 3500 mAh lub nawet więcej. Niestety te pojemności to często są z sufitu brane i niewiele mają wspólnego z rzeczywistą pojemnością. Czy kupować akumulatory znanych marek, czy “no name”? Te znane marki mają o dziwo mniejsze pojemności niż “no name”! No ale jak już Sony napisze 2500 będzie to np. 2350 lub 2550 i będzie to blisko deklaracji na akumulatorze. Natomiast “wynalazki” mające niezwykłe pojemności to oczywiście tylko marketing czyli oszustwo.

Bardzo ważne by akumulatory używane w zestawie miały TE SAME POJEMNOŚCI! Jeżeli w czterech akumulatorach używanych razem będziemy mieć jeden 1800 i trzy 2350 mAh to liczyć trzeba, że mamy zestaw 1800 mAh!
Uwaga! Są aparaty, które nie tolerują wszystkich akumulatorów! Niestety niektóre aparaty potrzebują zasilania 2 x 1.5V, a nie 2 x 1.2V jakie dają akumulatory. Ale to już sprawa indwidualnego sprzętu i trzeba PRZED wyjazdem to sprawdzić! Dla zwiększenia żywotności akumulatorów trzeba je uformować przez trzykrotne naładowanie i całkowite rozładowanie! Później możemy już je podładowywać pomimo, że pozostało w nich np. 60% energii – nie trzeba ich wtedy rozładować przed naładowaniem!

Ładowarki

Akumulator potrzebuje ładowarki to rzecz oczywista. mamy dwa typy ładowarek:

  • ładowarki do akumulatorów aparatów fotograficznych
    – to do tych akumulatorów zaprojektowanych specjalnie do aparatów
  • ładowarki do akumulatorów typu AA/AAA

Te pierwsze są wyspecjalizowane i raczej nie przyspieszymy ładowania takich akumulatorów ale warto dokupić zapasową ładowarkę (koszt rzędu 25 zł), którą będziemy trzymać w innym miejscu niż nasza podstawowa (na wypadek kradzieży, zagubienia bagażu). Takiej ładowarki w środku kenijskiego safari nie kupimy czy też pożyczymy. Ponadto przy intensywnym fotografowaniu lepiej ładować od razu 2 akumulatory niż w środku nocy budzić się by zmienić akumulator w ładowarce!

Ładowarki do akumulatorków “paluszków” występują dziesiątkami ale warto pamiętać aby:

  • komplet baterii ładował się do 2 godzin – niekiedy producenci chwalą się na opakowaniu FAST! 1.5 HOUR! (szybka, 1.5 godziny), ale… dotyczy to… jednej baterii!!! Przy czterech robi się 5 godzin!
  • ładowarka musi mieć CZTERY NIEZALEŻNE KANAŁY – czyli może ładować jeden, dwa, trzy lub cztery akumulatory. Niektóre ładowarki wymagają do uruchomienia ładowania 2 akumulatorów!
  • podtrzymywanie napięcia ładowania, kontrola temperatury oraz jakości akumulatora – ładowarka może być zostawiona z akumulatorami nawet na tydzień. Ładowarka wykrywa uszkodzone lub zużyte akumulatory.

Grip – rozwiązanie dla posiadaczy lustrzanek i bezlusterkowców

Jeżeli ktoś posiada lustrzankę to warto rozważyć zakup gripa. Jest to dokręcana na dole rękojeść z przyciskami do fotografowania pionowych kadrów ale również jest to pojemnik na dodatkową baterię! Czyli nasz aparat ma dwa akumulatory i dwa razy więcej energii. Jeżeli często używamy wbudowanej lampy błyskowej to rozwiązanie jest bardzo sensowne! Grip chroni również aparat przed uderzeniemi i można go nabyć za niewielkie pieniądze oczywiście w wersji zamiennik. Co ciekawe wiele gripów pozwala na zastosowanie zamiast dedykowanych akumulatorów np. LP-E6 kilku akumulatorów AA lub zwykłych baterii kupionych w etiopskim lub polskim kiosku. Niektóre gripy mają również wbudowany radiowy wyzwalacz migawki aparatu


Fake akumulator

To obudowa akumulatora z normalnymi stykami i kabelkiem wychodzącym na zewnątrz aparatu. Ten kabelek możemy podłączyć pod źródło prądu, które pozwoli na wykonanie tysiecy zdjęć, a nie 250 jak z jednego akku. Po co? Np. kiedy fotografujemy startrailsy lub timelapsy.

fake_akumulator


I to na tyle. Gdyby coś było niezrozumiałe piszcie, dodamy objaśnienia!

Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl


Powrót do: FOTOPORADY


(c) TravelPhoto.pl