Szara połówka znad Biebrzy

Szara połówka znad Biebrzy (elektroniczna)

Nowa funkcja w aparatach Sony to SKY HDR (seria 7, a6000). Oczywiście zainstalowałem to dodatkowe oprogramowanie i po próbach „ogródkowych” czekałem na miejsce gdzie będzie można tę funkcję wykorzystać w praktyce.

Okazja trafiła się kilka razy nad Biebrzą. Fotografowanie w dzień z tą funkcją to tak jakby używać po prostu filtr szary połówkowy. Oczywiście należy pamiętać, że z funkcją w aparacie mamy powiązanych znacznie więcej możliwości – przede wszystkim ustawianie niezależnych balansów bieli i korekt naświetlania dla dwóch obszarów zdjęcia.

Nad Biebrzą postanowiłem zobaczyć jak się sprawdzi w warunkach bardziej ekstremalnych. Późny zmierzch, słabe światło i chęć wydobycia gasnących kolorów…. uda się?

Pierwsze zdjęcie to klasyka. Mamy rzekę przebarwiające się niebo i trzeba to jakoś ogarnąć by te resztki światła zagrały (naprawdę resztki). Zdjęcie wykonane bez niczego nie rokowało powodzenia bo rzeki nie było widać, niebo niby było jeszcze kolorowe, ale takie zupełnie nieciekawe.

No to do roboty! Dół zdjęcia z balansem bieli z automatu ale mocno podciągam naświetlanie (+2) – nagle pojawia się rzeka. Teraz ustawiam górę trochę ocieplając niebo by kolor jeszcze dawany przez słońce był widoczny i nie tak wyszarzały. Jeszcze korekta naświetlania na minus i balans bieli ustawiam na bardzo lekkie wydobycie wszelkich niebieskości.

Teraz linię przejścia (gradację) podciągam w górę i rozszerzam co nam jeszcze rozjaśni pas nieba nad horyzontem i wydobędzie całe drzewa (normalnie widać było je tylko do połowy, góra ginęła w mroku). Dwa pstryknięcia, aparat obrabia i… gotowe.

Znakomicie działa łączenie i wyrównywanie obu zdjęć. Nie widać nieostrości spowodowanych ruchem ani na drzewach, ani na trzcinach mimo naświetlania przez 4 sekundy. Trzciny podświetlone bardzo lekko LEDem.

Drugie zdjęcie też zrobione z elektroniczną „szarą połówką”. Tu celem było też wydobycie rzeki ale by zagrały też jakieś detale nad rzeką (trzciny, kształty,…), których normalnie widać by nie było ponieważ rzeka była ledwie szara (o odbiciach widocznych w lustrze wody mowy nie było), a dom w tle zlewał się ze wszystkim w czarną pecynę.

Niebo zostało „podkolorowane” balansem bieli by nie było jak „szara szmata”, ale nie wpłynęło to na kapliczkę, która była oświetlona cieplejszym światłem i z balansem bieli ładnie się wszystko zbilansowało pozostawiając naturalny kolor kory drzewa.

Kolejna wersja oprogramowania to już nie jest prosta „połówka” ale możliwość dzielenia kadru na części i to niekoniecznie zachowując linie  proste!

Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl


TravelPhoto.pl